PRZEGRANA KAMPANIA MARCOWA

Nie tak wyobrażaliśmy sobie Kampanię Marcową. Po remisie w Wałbrzychu, nasz zespół jechał do Sulęcina po wygrane (a przynajmniej jedną) aby utrzymać I ligę. Niestety, oba mecze toczyły się pod dyktando weekendowych gospodarzy, którzy zasłużenie wygrali całą rywalizację 3:1 – uroki sportu? Przekonaliśmy się o tym dość brutalnie.

Trzecie spotkanie o utrzymanie pomiędzy Olimpią a MKS-em Aqua Zdrój lepiej rozpoczęło się dla sulęcinian, którzy przy dobrej zagrywce Marcina Karakuły zaczęli wypracowywać sobie przewagę. Po zbiciu Filipa Frankowskiego wyniosła ona trzy oczka. Na dodatek gospodarze dobrze grali w bloku, a goście psuli zagrywki, przez co nie mogli wrócić do gry. Ta sztuka zaczęła im się udawać dopiero przy zagrywce Sebastiana Zielińskiego, ale wciąż w lepszej sytuacji byli gracze beniaminka. We znaki przeciwnikom dał się jeszcze Patryk Orłowski, przez co szkoleniowiec wałbrzyszan poprosił o czas dla swojego zespołu. Nie przyniósł on jednak efektu, bo gra cios za cios na niewiele zdawała się przyjezdnym. W kolejnych minutach swoje trzy grosze do wyniku dorzucił Grzegorz Turek, a pojedyncze udane zbicia Jędrzeja Gossa nie pozwalały gościom włączyć się do walki w premierowej odsłonie. W końcówce obraz gry nie uległ zmianie, a Olimpia dowodzona przez duet Turek/Orłowski dowiozła pewne prowadzenie do końca (25:20).

W drugą odsłonę zdecydowanie lepiej weszli wałbrzyszanie, którzy zaczęli sprawiać rywalom sporo problemów w przyjęciu, a po udanej kontrze Andrija Orobko różnica dzieląca oba zespoły wzrosła już do czterech punktów. W kolejnych minutach podopieczni trenera Bułkowskiego poszli za ciosem. W ich grze zaczął funkcjonować blok, na zagrywce z dobrej strony pokazał się Adam Woźnica, a pomyłka w ataku Filipa Frankowskiego spowodowała, że przyjezdni mogli kontrolować boiskowe wydarzenia. Przy zagrywce Karakuły sulęcinianie nieco zniwelowali straty, ale wciąż w lepszej sytuacji byli goście. Wydawało się, że nie będzie już w tej części spotkania emocji, ale Olimpia z biegiem czasu zaczęła niwelować straty. Zbliżyła się nawet do przeciwników na dwa oczka, ale na więcej nie było jej stać. W końcówce gospodarzy pogrążyły zagrywki Gossa, który poprowadził MKS Aqua Zdrój do wygranej w drugiej odsłonie.

Od początku trzeciej partii trwała walka cios za cios, ale tym razem jako pierwsi inicjatywę na boisku zaczęli przejmować podopieczni Łukasza Chajca. Najpierw udało im się odskoczyć na dwa oczka, a przy zagrywce Patryka Orłowskiego prowadzenie wzrosło do trzech punktów. W kolejnych minutach obie drużyny popełniały sporo prostych błędów, ale w natarciu wciąż byli podopieczni trenera Chajca. W tej fazie meczu wyróżniał się Frankowski, dzięki czemu w pewnym momencie Olimpia odskoczyła od rywali już na sześć oczek, ale to nie był koniec emocji, bowiem jej również przytrafiały się błędy, a skrzydła podciąć mogła jej kontuzja Turka. Wówczas jednak ciężar gry na swoje barki wziął Orłowski, a swoje trzy grosze do wyniku dorzucił także Damian Sławiak. Natomiast drużyna prowadzona przez Janusza Bułkowskiego nie znalazła już skutecznej recepty na to, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ostatecznie przegrywając 22:25.

Czwartą partię od mocnego uderzenia rozpoczęli sulęcinianie, w szeregach których z dobrej strony pokazał się Orłowski, popisali się też szczelnym blokiem, a pomyłka w ataku gości sprawiła, że różnica punktowa dzieląca oba zespoły wynosiła cztery oczka. jednak przy zagrywce Bartłomieja Dzikowicza wałbrzyszanie zaczęli wracać do gry. W kolejnych minutach walka trwała cios za cios, ale udane zagrania Bartosza Koniecznego oraz as serwisowy Orłowskiego ponownie dały gospodarzom trzy oczka przewagi. Coraz skuteczniej w ofensywie radził sobie także Mikołaj Szewczyk, a wałbrzyszanie nie potrafili wrócić do gry. Na dodatek zostali zatrzymani blokiem, a ich sytuacja robiła się coraz trudniejsza. Przegrywali już pięcioma oczkami, ale im bliżej końca seta, tym ich strata robiła się coraz mniejsza. W końcówce kluczowa okazała się pomyłka serwisowa gości oraz szczelny blok sulęcinian, którzy ostatecznie triumfowali 25:20 i tym samym zrobili drugi krok w kierunku utrzymania się w I lidze.

Olimpia Sulęcin – MKS Aqua Zdrój Wałbrzych 3:1
(25:20, 19:25, 25:22, 25:20)

 

Po niezwykle zaciętym pierwszym secie, wygranym przez Olimpię na przewagi, dwa kolejne gospodarze zapisali na swoim koncie znacznie pewniej. Siatkarze z Sulęcina wygrali w czwartym meczu o utrzymanie 3:0. Tym samym przy głośnym dopingu publiczności beniaminek I ligi mężczyzn zachował swoje miejsce na zapleczu PlusLigi.

Po wyrównanym początku z akcji na akcję gospodarze zaczęli budować przewagę. Nie brakowało ciekawych zagrań. Sulęcinianie dobrze grali w obronie, wykorzystując kolejne kontrataki. Po mocnym zagraniu przez środek o czas poprosił trener Bułkowski (11:7). Goście nie zwalniali ręki w polu zagrywki, pewnie atakował Sebastian Zieliński. Wciąż jednak na prowadzeniu pozostawali gospodarze (16:13). Kolejne akcje kończył Damian Sławiak. Wałbrzyszanie stopniowo zmniejszali dystans, coraz lepiej funkcjonował ich blok. Gra sulęcinian nie była pozbawiona błędów, gdy asa dołożył Jędrzej Goss, MKS złapał kontakt punktowy, a o czas poprosił trener Chajec (20:19). Po przerwie Goss dołożył skuteczny atak i na tablicy wyników pojawił się remis. Serię przerwał dopiero Patryk Orłowski (21:20). Decydująca faza seta toczyła się na styku. Chociaż sulęcinianie nie wykorzystali pierwszej szansy na zwycięstwo, siatkarze Janusza Bułkowskiego nie zdołali odwrócić wyniku. Szczęśliwy as Filipa Frankowskiego zakończył seta (28:26).

W drugiej odsłonie Olimpia poszła za ciosem, dobrze funkcjonował blok gospodarzy (8:4). Sulęcinianie kończyli nawet trudne piłki w kontratakach. Chociaż siatkarze beniaminka nie ustrzegli się również błędów, pozostawali na prowadzeniu (10:8). Wałbrzyszanie starali się, jednak większość przedłużonych akcji kończyła się punktem dla gospodarzy. Przy stanie 16:12 o czas poprosił trener Bułkowski. Po interwencji szkoleniowca skuteczne ataki Bartłomieja Dzikowicza pozwoliły złapać kontakt punktowy, co skłoniło Łukasza Chajca do wzięcia przerwy (16:15). Zagranie Sławiaka przerwało passę gości. Z akcji na akcję gra beniaminka ponownie się nakręcała. Chociaż przyjezdni obronili kilka piłek setowych, nieporozumienie w obronie wałbrzyszan zakończyło seta.

Początek trzeciej partii toczył się na styku (6:5). Stopniowo, podobnie jak w poprzednich setach, coraz znaczniejszą przewagę budowali gospodarze (12:9). Dopiero po atakach Jędrzeja Gossa przyjezdni złapali kontakt punktowy (12:11). Nie udało im się jednak doprowadzić do wyrównania, bo skutecznie blok obił Patryk Orłowski (13:11). Przyjezdni nie potrafili wyeliminować ze swojej gry niewymuszonych błędów własnych, co uniemożliwiało im skuteczne odrobienie strat. Interwencja szkoleniowca nie pomogła, MKS miał coraz większą stratę do rywali. Olimpia niesiona dopingiem kibiców bardzo efektownie punktowała. Pojedyncze zagrania Andrija Orobko na niewiele się zdały. Po ataku Filipa Frankowskiego ostatni czas wykorzystał jeszcze trener Bułkowski (21:17). Nawet potrójny blok nie był w stanie powstrzymać rozpędzonych gospodarzy (24:19). Szał radości w sulęcińskiej hali nastąpił po ataku Damiana Sławiaka.

MVP: Patryk Orłowski

Olimpia Sulęcin – MKS Aqua Zdrój Wałbrzych 3:0
(28:26, 25:21, 25:21)

 

Informacja – Radosław Nowicki www.siatka.org

GALERIA ZDJĘĆ z obu meczów

Drużynę wspierała kilkunastoosobowa wiernych fanów, którzy głośnym dopingiem wspierali do samego końca nasz zespół – należą im się ogromne brawa za poświęcenie oraz kulturalny doping !

 

Co teraz z wałbrzyską siatkówką? To pytanie zadaje sobie teraz spore grono kibiców w naszym mieście. Na dzień dzisiejszy spadliśmy do II ligi, budowany na szybko zespół nie sprostał oczekiwaniom postawionym przez działaczy oraz środowisko jakim niewątpliwie było uratowanie drugiego szczebla rozgrywek w Polsce. Na podsumowania z pewnością przyjdzie jeszcze czas, na razie pozostał wstyd i poczucie przegranej – zwłaszcza biorąc pod uwagę ile osób i instytucji, klubów sportowych nas wspierało przez cały sezon 2017/18.