TYLKO (AŻ?) PUNKT Z WRZEŚNIĄ

Siatkarze Aqua Zdrój Wałbrzych byli blisko sprawienia niespodzianki we własnej hali, gdzie w piątkowy wieczór podejmowali APP Krispol Września. Podopieczni Janusza Bułkowskiego prowadzili już z wyżej notowanym rywalem 2:1, ale nie zdołali postawić kropki nad i ani w czwartym, ani w piątym secie, przez co dwa oczka pojechały do Wielkopolski.

Początek spotkania był bardzo wyrównany, ale jako pierwsi inicjatywę na boisku zaczęli przejmować gospodarze. W ich szeregach z dobrej strony pokazał się Bartłomiej Dzikowicz, a po błędzie w ataku Patryka Napiórkowskiego różnica dzieląca oba zespoły wzrosła do trzech oczek. Na dodatek chwilę później udanym zbiciem na środku popisał się Adam Woźnica i wydawało się, że podopieczni Janusza Bułkowskiego będą kontrolowali boiskowe wydarzenia. Wówczas goście postawili na ryzyko w polu serwisowym, a punktowe zagrywki Napiórkowskiego i Krzysztofa Antosika w połączeniu z błędami rywali pozwoliły APP Krispolowi wrócić do gry. Walka cios za cios nie trwała jednak zbyt długo, bowiem nieskuteczność w ofensywie Artura Pasińskiego i as serwisowy Piotra Lipińskiego spowodowały, że wiatru w żagle ponownie nabrali wałbrzyszanie, którzy w decydującą część premierowej odsłony weszli ze znacznym prowadzeniem. W końcówce wrześnianie rzucili się jeszcze do odrabiania strat, ale na doprowadzenie do remisu było już za późno. Ostatecznie gospodarze triumfowali 25:23.

Drugiego seta lepiej zaczęli podopieczni Mariana Kardasa, którzy po skutecznej kontrze Damiana Dobosza odskoczyli od rywali na trzy oczka, ale z przewagi nie cieszyli się zbyt długo, ponieważ po zbiciu Mateusza Lindy na świetlnej tablicy pojawił się remis. Na chwilę gospodarze wyszli nawet na prowadzenie, ale seria błędów najpierw Lindy, a następnie Woźnicy spowodowała, że szala zwycięstwa w tej części spotkania zaczęła przechylać się na stronę przyjezdnych. Pojedyncze udane zagrania Bartłomieja Dzikowicza nie były w stanie poderwać dolnośląskiej ekipy do walki, a Krispol kontrolował boiskowe wydarzenia. Na dodatek po jego stronie zaczął funkcjonować blok, a rywale jakby stracili pomysł na grę. W pewnym momencie różnica pomiędzy oboma zespołami wynosiła już dziewięć oczek, ale w końcówce wrześnianom przytrafiło się kilka błędów, przez które nieco roztrwonili prowadzenie. Nie miało to jednak większego wpływu na końcowy wynik, bowiem udana kontra Napiórkowskiego oraz czapa Roberta Brzóstowicza przypieczętowały pewną wygraną gości w tym secie (25:16).

 

W pierwszej fazie trzeciej odsłony oba zespoły szły łeb w łeb, ale jako pierwsi pękli przyjezdni, którzy po błędzie Pasińskiego oraz skutecznej kontrze Jędrzeja Gossa tracili trzy oczka do wałbrzyszan. Sygnał do ataku dał im Mateusz Jasiński, a as serwisowy Antosika sprawił, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. W kolejnych minutach Krispolowi nie udało się jednak przejąć inicjatywy na boisku. Uczynili to podopieczni trenera Bułkowskiego, którzy przy zagrywce Gossa zaczęli uciekać przeciwnikom. Atakujący Aqua Zdrój dobrze spisywał się także w ataku, a goście nie mogli znaleźć skutecznej recepty na zbliżenie się do rywali. Dopiero błędy gospodarzy dały im nadzieję na odwrócenie losów tej części spotkania. Ale w końcówce kluczowy okazał się blok gospodarzy oraz udane zagrania Sebastiana Zielińskiego, które postawiły kropkę nad i w trzecim secie (25:23).

W czwartej partii wałbrzyszanie postanowili pójść za ciosem, a duet Goss/Dzikowicz dał im dwa oczka nadwyżki. Wydawało się, że w kolejnych minutach będą powiększali przewagę, ale mocne zbicie ze środka Jędrzeja Maćkowiaka pozwoliło Krispolowi wrócić do gry. W kolejnych minutach podopiecznym trenera Kardasa nie udało się przejąć inicjatywy na boisku, za to po drugiej stronie siatki niemal nie do zatrzymania był Goss, który ponownie zaczął budować nadwyżkę punktową Aqua Zdrój. Wówczas o czas poprosił szkoleniowiec gości, co okazało się słusznym posunięciem, bo po asie serwisowym Dobosza ekipa z Wielkopolski doprowadziła do remisu. W kolejnych minutach szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Krispolu, a spora w tym zasługa dobrej gry Jasińskiego oraz błędów przeciwników. W końcówce Goss próbował jeszcze poderwać Aqua Zdrój do walki, ale Napiórkowski przypieczętował triumf gości, doprowadzając do remisu (25:21).

Tie-break rozpoczął się od walki cios za cios. W głównych rolach występowali atakujący obu zespołów, którzy wzięli na siebie ciężar zdobywania punktów, ale żadnej z ekip początkowo nie udało się wypracować sobie większej przewagi. Przy zmianie stron w minimalnie lepszej sytuacji byli wrześnianie, a po niej skuteczny atak Dobosza dał im dwa oczka przewagi. Wydawało się, że będzie to kluczowy moment tego seta, ale goście podali przeciwnikom rękę, a w kolejnych minutach znowu walka toczyła się cios za cios. W końcówce prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, ale między innymi udane zbicie Jasińskiego przechyliło szalę zwycięstwa na stronę przyjezdnych.

Aqua Zdrój Wałbrzych – APP Krispol Września 2:3
(25:23, 16:25, 25:23, 21:25, 14:16)

 

Inf. Radosław Nowicki